Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przestrzeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przestrzeń. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 stycznia 2016

DOM W KIJOWIE.

Szukając rożnych inspiracji znalazłam projekt, a właściwie realizację projektu  wnętrz domu w Kijowie.
Szukałam, szukałam, a te wnętrza spowodowały , że zwolniłam tempo moich poszukiwań.
Jest coś takiego w całym tym domu, że patrząc na zdjęcia ogarnia mnie spokój.
Panuje tu taka, górnolotnie rzecz ujmując, harmonia i ład.
Nie wiem jak się żyje w Kijowie, ale jeżeli podobnie jak w Warszawie, to po całym dniu biegania, załatwiania spraw i pędu za wszystkim i za niczym, dobrze jest mieć możliwość powrotu do domu, gdzie wpada się w spokój.
Nie będę tu nic więcej opisywać, pooglądajcie sobie. Czy tylko na mnie tak to działa?

http://www.soesthetic.com/

poniedziałek, 30 listopada 2015

SALON.

Zabierając się do pracy nad projektem, niezależnie od tego czy jest to projekt wnętrz czy projekt architektury przeglądam sporo  projektów i realizacji, które już powstały.
Gdzieś tam wewnątrz mnie rodzą się pomysły na to jaki charakter projektu chciałabym zaproponować klientowi, a od jakiego go zdecydowanie odwodzić.
To co jest dla mnie ciekawe w projektowaniu wnętrz, to fakt, że każde mieszkanie jest inne, tak jak inni są ludzie, dla których powstaje projekt.
Inaczej będzie wyglądał salon w dwupokojowym miejskim mieszkaniu singla, inaczej w wielopokoleniowym domu za miastem. Nie odkrywam Ameryki :) Po prostu  patrzę w ten sposób.
Ostatnio pracuję nad wnętrzem domu wybudowanego w niedużym mieście jakieś 60 km od Warszawy. Jego mieszkańcami będzie małżeństwo, które już odchowało dzieci. 
Dom jest fajny, przestronny, ma wysokie kondygnacje. Znów przypominają mi się projekty ze studiów, bo rzeczywistość najczęściej wita mnie niewielkimi mieszkaniami w blokach. I bardzo dobrze, nie narzekam, takie też lubię :)
Ale lubię też odmianę.
Zabieram się za szukanie inspiracji. Jako, że sztandarowym miejscem domu jest salon, od niego właśnie zacznę. 
Salon dla Państwa X, pokolenie młodzieży powojennej, ale otwartej na nowoczesność.

Zaczynam od wnętrz, w których króluje biel :

living room
http://www.homedsgn.com

środa, 25 listopada 2015

JAPONIA. DOM NIETYPOWY.

Trochę się zapracowałam.
Pracą przyjemną, twórczą i pouczającą...niemniej jednak wymagającą dużego nakładu czasu.
Podczas tej mojej odkrywczej pracy natrafiłam na projekt domu w Japonii, który przypomniał mi o zamierzchłych czasach egzaminów na Wydział Architektury.
Konkretniej egzaminu z rysunku.
Egzamin wyglądał tak, że dostaliśmy wydrukowany jakiś fragment z książki opisujący najczęściej krajobraz i osadzone w nim zabudowania - w moim przypadku był to polski dworek, ale chwilę wcześniej zdający dostali cytat z Lema i do narysowania robota.
Moj egzamin nawet mi przypadł do gustu, oceniającym róznie :)
Drugą częścią egzaminu było przenikanie się brył. Albo wielościany. Albo cokolwiek co miało być związane z geometrią w 3d.
I własnie z tą częścią egzaminu skojarzył mi się poniższy projekt.
Był sobie dom i był sobie wielobok. Wielobok przeniknął wewnątrz domu i powstało...to co powstało.
Projekt  Kochi Architect’s Studio

http://www.homedsgn.com

http://www.homedsgn.com

http://www.homedsgn.com

http://www.homedsgn.com

http://www.homedsgn.com

piątek, 18 września 2015

SANTORINI.

Dziś bez ideologii. Znalazłam hotel na Santorini, który mi się podoba i chętnie bym się tam zatrzymała gdyby pojawiła się ku temu okazja, chociaż intuicja podpowiada mi, że nie ma tego hotelu w ofercie last minute.


Miejsce: Santorini
Projekt:  Patsios

Przyglądając się  tym wnętrzom nasuwają mi się takie skojarzenia:

ELEGANCJA, PRZESTRZEŃ, SPOKÓJ, DOBRA ENERGIA, WYGODA.

homeadore.com

wtorek, 8 września 2015

NIE TYLKO BIAŁY. REZYDENCJA W BIARRITZ.


No... i narzekaliśmy na upały, narzekaliśmy i tak zupełnie niepostrzeżenie upały zamieniły się w jakąś zawieruchę i mało przyjemny deszcz. I teraz będziemy narzekać na to, że zimno i brzydko.
Też można. Ale po co? Może wykorzystać energię na  szukanie powodów do radości zamiast do narzekania?
Poszukałam i znalazłam.
Radość dla oczu. Dom we Francji. Konkretniej w Biarritz.
Jest to miejscowość sławnych i bogatych. To taka francuska Kalifornia, raj dla windsurferów. W okolicach Bożego Narodzenia średnia temperatura to 20 stopni.

THE PLACE TO BE!

W Biarritz spotykają się trzy kultury : francuska, hiszpańska i baskijska, przeważa język hiszpański. I coś mi się zdaje, że właściciele tej rezydencji, której zdjęcia zamieszczam poniżej też z Hiszpanią mają coś wspólnego.
Por qué? Bo żółty. Bo niebieski. Bo pomarańczowy. Bo projektant przełamał biel i szarość i nie bał się kolorów.
A tym projektantem jest Melian Randolph.

I LIKE!
 
Tak wygląda rezydencja z zewnątrz. Kolorowo? I bardzo dobrze, gdyby wszystko było białe to jednak świat dużo by stracił.































 
homeadore.com
 
Rzut oka do wewnątrz...

homeadore.com

czwartek, 30 lipca 2015

LOFT NA UKRAINIE.

Myślałam, że mam tak zwane szerokie horyzonty...
Może i mam, ale mają one swoje zawężenia. Odkrycie tego trochę mnie przeraziło, ale...dobrze, że można nad tym pracować...
O co cho? O to, że w związku z ostatnimi wydarzeniami na Ukrainie, gdzieś w mojej głowie powstał obraz tego kraju jako poszarpanego, uciemiężonego i w ogóle bidy z nędzą.

1. Niestety jest to prawda.
2. Ta prawda ma wyjątki.
3. Tym wyjątkiem jest na przykład taki sobie lofcik w Kijowie, w którym tej bidy z nędzą nie uświadczysz.
4. Co więcej, aż chce się tam mieszkać.
5. Co mi się tam podoba? Po kolei :

Projekt : MARTINarchitects.

Widoczne belki stropowe i wielkie okno, to coś co wpada w oko i zatrzymuje to oko na dłużej.

homeadore.com


poniedziałek, 27 lipca 2015

DOM KERETA.

Z cyklu zwiedzamy Warszawę.
Najwęższy dom świata. Warszawa. Polska.
Instalacja znajdująca się pomiędzy dwoma budynkami przy ulicy Żelaznej.
Jest tak niepozorna z wyglądu, że jak chciałam zabłysnąć przed kolegą z Włoch, który przyjechał ze słonecznej Italii podziwiać naszą stolicę, to przejechałam rowerem obok tej instalacji dwa razy i nic. No...nie zabłysłam :)
Nie wiem, spodziewałam się, że będzie jakieś oznaczenie, drogowskaz, znak na niebie lub ziemi, że to właśnie tam, w tym miejscu ten jedyny, najwęższy na świecie dom stoi. Ale nie. Pudło. Nic takiego się nie pojawiło...
Na szczęście  pojawił się internet w komórce i sprecyzował adres. Pomogło. Znaleźliśmy.
Oto i on :

homedsgn.com

A oto garść informacji o tym cudzie:

piątek, 17 lipca 2015

SYPIALNIE. DREWNO.

Dziś pod lupę wzięłam sypialnie.
Znalazłam bardzo dużo inspiracji -  sypialnie industrialne, romantyczne, domowe, hotelowe, prowansalskie, amerykańskie, skandynawskie, ciemne, jasne, małe, duże itepe itede...
Ale!
W związku z tym, że mam wielką słabość do drewna, zarówno we wnętrzach jak i  "zewnętrzach" postanowiłam na początek podzielić się tymi sypialniami, w których obsadzie  występuje właśnie drewno. Nie zawsze jest to rola główna, czasem drugoplanowa, ale przecież drugoplanowe też wiele wnoszą. Za drugoplanowe role też przyznają Oskary.

Poniżej moje nominacje. 
Za role pierwszoplanowe:


archello.com
Uzasadnienie: zbędne 

sobota, 4 lipca 2015

MAŁE MIESZKANIE I PRZESTRZEŃ.

Podejrzewam, że każdy marzy sobie w skrytości ducha o fajnym, dużym i przestronnym mieszkaniu lub domu.
Jednym się te marzenia udaje zrealizować, innym nie do końca. Jednym szybciej, innym po pokonaniu paru życiowych zakrętów, które odwlekają realizację tego akurat marzenia w czasie.
Podejrzewam też, że właśnie ci z zakrętami, tacy , którym zależy na jakości otaczającej ich przestrzeni kombinują co zrobić, by ta przestrzeń mieszkalna, która aktualnie jest ich miejscem stałego pobytu, mimo mocno okrojonego metrażu była faktycznie przestrzenią, a nie ciasną klitką.
Co robić zatem? Co robić?
Pomyśleć, pokombinować...może się da coś pozmieniać...

Mam tu taki ciekawy przykład.
Mieszkanie  daleko stąd, w Tel Avivie. Ale realia metrażowe jakby zupełnie nasze polskie. 40m2.
Przearanżowania tego mieszkania podjęło się izraelskie biuro SFARO.
Idea, która była punktem wyjścia to lokalizacja trzonu instalacyjnego potrzebnego do obsługi kuchni i łazienki w centrum mieszkania. Powstało rondo. A właściwie coś na jego kształt, bo jednak mowa o bryle prostopadłościennej, wokół której działa w mieszkaniu komunikacja. Tak wygląda rzut :

Na górze to co jest.
Na dole to co było.

inhabitat.com

Po rearanżacji mieszknia powstały wygodne strefy : sypialnia, hall, salon, łazienka.
Wcześniej te funkcje były trochę pomieszane, miały dziwne wymiary i kształty.
Przestrzeń, która powstała to takie kompatybilne mieszkanie. Każda metr jest tu naprawdę wykorzystany. Nie ma mowy o stratach.

inhabitat.com


piątek, 19 czerwca 2015

WAKACYJNA ŁAZIENKA.

Długi weekend , długi weekend i po długim weekendzie.
Udało mi się jak jeszcze trwał, wyjechać poza Wawę i pomieszkać parę dni w domku z ogródkiem. Szczęśliwi Ci, którzy to mają na codzień! Nie wiem czy są oni świadomi, że to zupełnie inna jakość życia. Takie małe wakacje każdego dnia...

Wyjazd się udał, pogoda i towarzystwo super, ale, że nic nie trwa wiecznie,  to trzeba było z domku z ogródkiem do Wawy wrócić. Dobrze, że było dokąd wracać!

Ale...wygląda  na to, że domek zapadł mi mocno w pamięć, bo biorąc po powrocie kąpiel w mojej blokowej łazience, zamarzył mi się taka łazienka domkowa, urokliwa,  romantyczna, dla mnie wakacyjna.
Ok, nie będę narzekać na swoją, bo po pierwsze nie jest zła, a po drugie dobrze, że w ogóle jest. Ale gdybym miała domek, a  w nim łazienkę, to nie miałabym zupełnie nic przeciw temu, żeby wyglądała ona jak jedna z tych poniżej.

Np. tak :
pinterest.com

piątek, 29 maja 2015

RESTAURACJE - SUSHI.


Pierwszy raz jak jadłam sushi to wcale mi nie smakowało.
Drugi raz było lepiej. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że sushi lubię, nawet bardzo lubię.
Nie jest to jednak potrawa, którą mogę zjeść w każdym miejscu i o każdej porze.
Nie ma mowy, żebym je zamówiła  w zestawie obiadowym z firmy cateringowej i jadła w pracy w kuchni  wśród zapachów schabowego, chińczyka lub kebaba. Próbowałam, nie dałam rady. Nie przeskoczę tego i już.
O ile frytki zjem prawie wszędzie i wcale nie jestem wymagająca co do miejsca, o tyle do sushi potrzebuję jakiejś klimatycznej sushi-otoczki i atmosfery, i nie może to być pierwszy lepszy bar z plastikowymi obrusami w kratkę. 
No jakoś nie bardzo.
Myśląc sobie nad tym, gdzie przyjemnie byłoby to sushi zjeść, zaczęłam oglądać różne japońskie restauracje i znalazłam kilka, które odnośnie atmosfery miejsca spełniłyby moje wymagania estetyczne.
Ciekawe czy spełniłyby również wymagania mojego podniebienia...
W związku z całkiem nieźle rozwiniętą wyobraźnią, wyobrażę sobie, że jak najbardziej.
No bo jak mogłoby być inaczej w takich miejscach?  

Japońska restauracja w Japonii: 

Restauracja Sushi Azuma , Osaka, Japonia
projekt - Stile

minimalissimo.com

wtorek, 26 maja 2015

MURAL(E).


Pomiędzy moim osiedlem, a osiedlem sąsiednim wybudowali nową kładkę dla pieszych. 
Stara kładka była zwykłą kładką nad zwykłą ulicą, ale pech chciał, że zwykłą ulicę postanowiono poszerzyć, powiększyć, nadać jej status obwodnicy i  wyciszyć - co oznaczało wybudowanie tuneli poprzerywanych co jakiś czas kładkami, co z kolei budzi moje wątpliwości odnośnie końcowego efektu wyciszenia.

Wracając do starej kładki...no, nie ma do czego wracać....
Ale! Jest nowa kładka. Na razie tylko tyle mogę o niej powiedzieć, że jest masywna. A właściwie masywne ma schody. Jest to dość sporych rozmiarów wylany trzon żelbetowy. Wykończony jako ściana z szarego betonu. Wykończenie byłoby ładne, gdyby nie to, że stanowi atrakcję dla lokalnych i chyba również przyjezdnych grafficiarzy. Każdy z nich ma swoją wizję jak i gdzie się podpisać, jaki obrazek gdzie zmalować...Efekt wygląda marnie. Spójności brak.
W związku z tym ktoś pomyślał i wymyślił, że jeżeli na betonie zostanie wymalowany przez profesjonalistów  spójny, duży, pokrywający całość mural, to wtedy Ci od podpisów, napisów i innych, z szacunku dla autorów powyższego odpuszczą i wejście na kładkę będzie wyglądało elegancko, profesjonalnie na poziomie europejskim... *)

*) Myślę sobie, że do cywilizowanej Europy nam wciąż daleko skoro kładka nie może zostać po prostu betonowa, czysta, minimalistyczna i skoro zaraz znajdzie się ktoś, kto akurat tutaj musi  się wypowiedzieć co on o wyborach i kandydatach na prezydenta myśli, ale...sorry taki mamy kraj.

Ok, stanęło na tym, że będzie mural. Mural o tematyce powstańczej. Czy słusznie? Na pewno ma to swoją logiczną genezę. Może też chodzi o to, że powstanie wzbudzi respekt potencjalnych wandali...
Będę się bacznie przyglądać...

Póki co temat murala wzbudził we mnie chęć zobaczenia murali, które powstają obecnie na świecie. I... okazało się, że na super światowym poziomie murale tworzą między innymi artystami też NASI!
Konkretnie chodzi mi o duet  ETAM CREW.
Ten duet tworzą panowie Przemysław Blejzyk (Sainer) i Mateusz Gapski ( Bezt). Studiowali na łódzkiej ASP. Malują takie murale, że mnie wmurowało.
Tadam! :

 Etam : "Selfsketching"
+ Autone, Mr.Pain, Pener
Bydgoszcz, Polska, 2009

http://www.etamcru.com/etam/selfsketching

piątek, 22 maja 2015

RZECZ O MAŁEJ KUCHNI.




Jest takie hasło " Kuchnia sercem domu"...
Prawda czy fałsz?
Czasem  faktycznie jest jak serce, czasem jak prawa ręka, a czasem jak palec u nogi. 
Kuchnia  jest elementem składowym nieżywego organizmu jakim jest mieszkanie.
I pewnie można bez niej żyć - jak bez ręki albo palca...ale po co? no i co to za życie....
Myślę sobie, że jak już jest w pakiecie, to warto ją urządzić tak, żeby te śniadania, obiady, kolacje lub/i inne specjały gastronomiczne chciało się tam popełniać.
A.
Z racji tego, że najczęściej mam styczność z małymi kuchniami, na takie właśnie zaczęłam zwracać największą uwagę.
BE.
Z racji tego, że zdiagnozowałam u siebie lęki klaustrofobiczne w małych ciemnych pomieszczeniach, moją uwagę przykuwają sposoby, dzięki którym małe kuchnie optycznie robią się większe - takie, w których można oddychać.
Trochę trzeba się przy nich nagimnastykować, ale efekty rekompensują wysiłek.

Oto konkluzja:
AAAAAby optycznie powiększyć kuchnię:
1. Najpewniejszym sposobem  jest kuchnia w kolorze białym.
2. Albo z jego przewagą.
3. Jeżeli nie w białym, to w jasnym z gamy zimnych.
4. Warto zainwestować w lśniące fronty szafek .Trudniej z utrzymaniem ich jako lśniące przez 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu, ale... chcieć to móc! Kwestia priorytetów...

Oto dowody:
Na biało...

pinterest.com

poniedziałek, 18 maja 2015

INNE PLACE ZABAW.


Moje dzieciństwo wyglądało tak, że byłam dzieckiem podwórka. Zaraz po szkole, często jeszcze nie dotarłszy do domu i porzuciwszy gdzieś tornister, razem z innymi dzieciakami wymyślaliśmy sobie zabawy, które pochłaniały całą naszą energię i wyobraźnię, i nic nie było ważne.
Nasz plac zabaw to były drabinki i trzepak, a zabawy to gra piłką tenisową w króla skoczka, albo na trzepaku lub drabinkach w murzynka lub tramwajarza. Skąd się wzięły te nazwy nie mam pojęcia. Nikt się nad tym nie zastanawiał, zabawa była przednia i mogła trwać godzinami.
Jako dziecko uwielbiałam grać w gumę. Moim zmartwieniem było to, że gdy rozglądałam się dookoła wyglądało na to, że dorosłe panie w gumę nie grają.
Przez to nie chciałam być dorosła.
Ale dorosłam. I wiele rzeczy się zmieniło. Na przykład to, że w gumę nie gram.
Zmieniły się też place zabaw.
Czy na lepsze? Trudno powiedzieć. Czy na ładniejsze? Często śmiem wątpić patrząc na kolorowe masywne chatki, mostki i ciuchcie. Czy działają na wyobraźnię? Nie wiem.
Może i spełniają wyśmienicie swoje funkcje, ale po prostu mi się nie podobają.
Okazuje się, że nie jestem w moim niepodobaniu się jedyna, jest takich osób więcej i te osoby przyczyniły się do powstania placów zabaw, które harmonizują z otoczeniem.
Super, że takie place zabaw są, funkcjonują, rozwijają i nie biją po oczach. 
I mogą z nich korzystać również dorośli!

Plac zabaw w parku Gleisdreieck, Berlin, projekt - Atelier lodil.
Minimalistyczny plac zabaw wykonany z drewna, lin i stali nierdzewnej. 

inhabitat.com

sobota, 9 maja 2015

ARCHITEKTURA JAPONII.


...Minimalizm. Prostota formy. Oszczędność dekoracji.
...Funkcjonalność. Ascetyczny wystrój wnętrza.
...Precyzja. Trwałość wykonania. Dbałość o detal i fakturę.
...Asymetria.
...Szacunek do przyrody. Inspiracja naturą.
...Naturalne materiały -  drewno, kamień, papier.
...Połączenia wnętrza domu z ogrodem /przesuwne drewniane i szklane ściany/
...Neutralne barwy symbolizujące spokój i optymizm.
...Akcenty kolorystyczne jako symbole życia i energii /czerwień, oranż, żółć/

To taka skompresowana charakterystyka japońskiego sposobu projektowania.

Jaka jest geneza powstania tego stylu, który ma swoich zwolenników na całym świecie?
Specyfika architektury japońskiej wywodzi się z tradycji religijnej i kulturowej.
Korzeni tej tradycji można się doszukać w świątyniach buddyjskich mnichów zen, a dokładniej w urządzanych przez nich pomieszczeniach do czytania i medytacji. Przestrzeń tych pomieszczeń miała sprzyjać skupieniu, obowiązywała w niej skromność, prostota i ograniczenie niezbędnych przedmiotów. Taki sposób kształtowania przestrzeni z czasem zaczął pojawiać się w tradycyjnych japońskich domach , a od XX wieku zafascynował się nim zachód.

Tak powstał minimalizm, który z powodzeniem funkcjonuje obecnie i niezmiennie cieszy się popularnością.
Przejawia się on w kształtowaniu brył oraz wnętrz japońskich domów.
Te domy kojarzą mi się z grafiką. To taka grafika w wymiarze 3D.
Dziś pokażę takie, które zainteresowały mnie ze względu na swoje położenie. W ciasnej tkance miasta, wciśnięte pomiędzy inne budynki, Inne. Rzucające się w oczy. Niesymetryczne.

Dom w Tosu, Prefektura Saga, Japonia, projekt - Architect Show. 
fot. Blitz STUDIO Toshihisa Ishii

środa, 6 maja 2015

FOTOTAPETY.


Powiększają wnętrze, nadają mu indywidualny charakter, przypominają o czymś lub o kimś.
Kształtują przestrzeń, wprowadzają w klimat, przenoszą w inne miejsce, inny świat.
Bawią, ciekawią, działają na wyobraźnię...a czasem nie znaczą nic, po prostu chcemy je mieć.

Poniżej te, które zrobiły na mnie wrażenie : 
...te zupełnie realne...

decoist.com

poniedziałek, 4 maja 2015

MAJÓWKA.

Majówka, majówka i po majówce. Ale z głową ciągle na majowym wyjeździe.
Potrzebuję kilku dni , żeby wrócić do codziennych obowiązków po takiej odskoczni od wszystkiego.
Mimo różnie wyglądających prognoz pogody, wyjechałam ze znajomymi na Mazury.
I bardzo dobrze się stało, bo prognoza, która sprawdziła się w Koczku była tą bardziej optymistyczną. Ok, nie było upałów, a oprócz słońca był wiatr i chłodne wieczory, ale okolica, spokój dla oczu, oderwanie się od szalonego tempa życia w Warszawie były warte tego, by tych drobnych niedogodności nie zauważyć.

Wsi spokojna, wsi wesoła! Nieskażona komercją, reklamami, tłokiem i marną muzyką...
Oto najbliższa okolica i progi domku, w którym mieszkaliśmy : 



czwartek, 30 kwietnia 2015

LITER OF LIGHT.



Budownictwo ekologiczne.
Kolektory słoneczne, pompy ciepła, zielone dachy, rodzime materiały budowlane, materiały budowlane z odzysku.
Temat, który nieustannie żyje.
Czy słusznie, czy warto, czy się opłaca, czy zdrowiej, czy taniej, czy coś się traci, co się zyska, czy lepiej...
Mądrzy tego świata przeprowadzają badania i dyskutują na temat racjonalności, oszczędności, możliwych zysków i strat, wad i zalet...
Dyskusje trwają. A tymczasem w wielkim świecie...

Może bardziej odległym niż wielkim... Konkretnie na Filipinach. Na przedmieściach Manili...
W skupisku ubogich domów i ubogich mieszkańców, gdzie dostęp światła jest ograniczony z powodu mikro odległości pomiędzy budynkami i równocześnie problemów z uzyskaniem dostępu do elektryczności, gdzie przez nieprawidłowe przepięcia kabli i używanie lamp naftowych częstym zjawiskiem są pożary, ktoś wpadł na genialny pomysł wykorzystania butelek z wodą jako doświetlenia pomieszczeń.

Ekologiczne źródło światła.
Brzmi dumnie! I bardzo dobrze, że dumnie, bo dzięki temu wynalazkowi tysiącom filipińczyków poprawiły się warunki życia, poprawiło się bezpieczeństwo i zmniejszyły rachunki za prąd. Tym szczęściarzom, którzy go mieli.
Za to bardzo proste i bardzo efektywne rozwiązanie odpowiedzialni są Studenci z Massachusetts Institute of Technology (MIT). To oni, dzięki plastikowym butelkom wypełnionym po korek wodą z dodatkiem wybielacza rozświetlili setki domów w Manili. Z pomocą przyszła im organizacja non-profit My Shelter Foundation, której założycielem jest Illac Diaz. Ten Pan zainspirował sponsorów i wolontariuszy do “produkcji” i instalacji tych ekologicznych żarówek w dachach i ścianach budynków.
Taka pojedyncza żarówka dostała nazwę “Liter of Light”. Daje ona światło o mocy 55 Watt.
Mała rzecz a cieszy (!)
Co więcej , odmienia ludziom życie.

http://literoflight.org

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

RECYCLIG. CIĄG DALSZY.


Ten post to jakby ciąg dalszy posta poprzedniego. Zgłębiając temat możliwości ponownego wykorzystania materiałów i przedmiotów znalazłam kilka przykładów, w których ten temat został potraktowany całościowo. Co mam na myśli? To, że całe przestrzenie zostały zaprojektowane z użyciem materiałów, które gdzieś kiedyś komuś już służyły.

Potrzeba matką wynalazku. (!)
Potrzeba dizajnu? Na pewno też. Jest estetycznie, inaczej i  z pomysłem.
Potrzeba budżetowa? Ma sens. Skoro można ograniczyć koszty, to może to co zostanie ponad założony budżet przeznaczyć na leczenie dzieciaków albo schronisko dla psów.
Potrzeba tymczasowości? Mocno powiązana z tą od wydatków. Skoro nie wiadomo ile czasu tak zaprojektowana przestrzeń ma działać, to prościej i taniej będzie ją przearanżować jeżeli wykonana jest z elementów mobilnych, wielofunkcyjnych i takich, które nie kosztowały gór złota.

O czym mówię?

Na przykład o wnętrzu holenderskiego studia reklamowego BrandBase zaprojektowanego przez MOST Architecture, w którym na budowę mebli biurowych oraz klatki schodowej wykorzystano europalety.
Efekt poniżej:

fot. Rogier Jaarsma

czwartek, 16 kwietnia 2015

OKNO NA RZYM.


Ku mojemu zdziwieniu dane mi było spędzić pół roku w Rzymie. Pomysł pojawił się na stronie Izby. Że stypendium. Że program z Unii. Że Leonardo da Vinci. Że może Rzym.
Wychodząc z założenia że „kto nie ryzykuje ten nie pije szampana” ( może bardziej Prosecco w okolicznościach, które później nastąpiły) zgłosiłam chęć, że może ja?
Może wybiorą właśnie mnie?

I ten pomysł chwycił!
Poleciałam, zadomowiłam się, spotkałam fantastycznych ludzi, zobaczyłam wiele ciekawych miejsc, znalazłam tam swoje miejsca, przywłaszczyłam sobie trochę kultury, zakochałam się w Rzymie, który przez te kilka miesięcy stał się MOIM Rzymem i zajął część mojego serducha. Na dobre. 
I na..... Tylko na dobre. Kropka.

Każdy zna Rzym. Z podróży, z telewizji, albumów, książek i zdjęć.
To miasto przyciąga,cieszy, ciekawi, zachwyca, zadziwia.
Nie będę tu opisywać jego historii ani rozpływać się nad zabytkami, nie będę też wykazywać, że prócz historycznych popełniono tu kilka projektów współczesnych, nie chcę też udowadniać, że to najwspanialsze miejsce na Ziemi, bo wcale tak nie jest.

Po prostu chcę go pokazać.

Nie pokażę go w nowej odsłonie  i na pewno nie pokażę go w całości, ale pokażę go, bo namawiam do tego, żeby tam pojechać, odkryć go po swojemu, trochę w niego wsiąknąć, polenić się na jego placach, policzyć mosty, wejść na wzgórza, na których jest położony, poszwendać się uliczkami, zaszyć w urokliwym zaułku, przesiąknąć śmiechem, optymizmem i serdecznością mieszkańców, zaliczyć kilka razy aperitivo i pomimo jego wad, doceniając jego zalety po prostu się nim cieszyć...

Czasem wystarczy tylko otworzyć się na świat i świat nas wciągnie.
Tak jak wciągnęło mnie to miasto...