Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minimalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minimalizm. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 września 2015

LOUIS VUITTON.

Dziś chwila do zachwycenia się Architekturą przez duże A.
Bo jak inaczej mogłaby wyglądać siedziba firmy, której skrót nazwy do duże L i duże V?

Superznany francuski dom mody sprawił sobie nową fasadę budynku. To właśnie ona jest powodem mojego zachwytu.
Gdzie? W Ginza, w Japonii. Ginza to mocno luksusowa dzielnica Tokio więc nic w tym dziwnego, że właśnie tam znajduje się kilkukondygnacyjny sklep Louis Vuitton.
Projekt fasady powstał w japońskiej ( bo jakiej by innej ) pracowni AOKI JUN.
Prezentuje się biało ( bo jakżeby inaczej), delikatnie i elegancko (renoma firmy zobowiązuje).
Konkretnie prezentuje się tak:

Widok w dzień z bliska :

archello.com

piątek, 7 sierpnia 2015

13m2.


I znów na tapecie mieszkanie o niewielkiej ilości metrów kwadratowych. Ta niewielka ilość metrów  to 13 ( słownie trzynaście - to nie pomyłka). Mieszkanie znajduje się we Wrocławiu i jego wnętrze zostało bardzo ergonomicznie zaprojektowane przez mieszkającego tam przez kilka lat Szymona Hanczara.

Na tak niewielkiej przestrzeni projektantowi udało się pomieścić wszystko co jest w mieszkaniu  niezbędne. Jest tam sypialnia, kuchnia, łazienka, przestronna szafa i miejsce do pracy.
Z dodatkowych atrakcji znalazło się też miejsce na rower i mała niespodzianka....hamak!

Czy w momencie gdy prowadzi się życie człowieka zapracowanego potrzeba czegoś więcej? Projektant twierdzi, że zupełnie nie. Większe pomieszczenie - więcej czasu na sprzątanie. A są przecież przyjemniejsze sposoby na spędzanie wolnego czasu.

Mieszkanie do wglądu:

contemporist.com


contemporist.com

piątek, 29 maja 2015

RESTAURACJE - SUSHI.


Pierwszy raz jak jadłam sushi to wcale mi nie smakowało.
Drugi raz było lepiej. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że sushi lubię, nawet bardzo lubię.
Nie jest to jednak potrawa, którą mogę zjeść w każdym miejscu i o każdej porze.
Nie ma mowy, żebym je zamówiła  w zestawie obiadowym z firmy cateringowej i jadła w pracy w kuchni  wśród zapachów schabowego, chińczyka lub kebaba. Próbowałam, nie dałam rady. Nie przeskoczę tego i już.
O ile frytki zjem prawie wszędzie i wcale nie jestem wymagająca co do miejsca, o tyle do sushi potrzebuję jakiejś klimatycznej sushi-otoczki i atmosfery, i nie może to być pierwszy lepszy bar z plastikowymi obrusami w kratkę. 
No jakoś nie bardzo.
Myśląc sobie nad tym, gdzie przyjemnie byłoby to sushi zjeść, zaczęłam oglądać różne japońskie restauracje i znalazłam kilka, które odnośnie atmosfery miejsca spełniłyby moje wymagania estetyczne.
Ciekawe czy spełniłyby również wymagania mojego podniebienia...
W związku z całkiem nieźle rozwiniętą wyobraźnią, wyobrażę sobie, że jak najbardziej.
No bo jak mogłoby być inaczej w takich miejscach?  

Japońska restauracja w Japonii: 

Restauracja Sushi Azuma , Osaka, Japonia
projekt - Stile

minimalissimo.com

sobota, 9 maja 2015

ARCHITEKTURA JAPONII.


...Minimalizm. Prostota formy. Oszczędność dekoracji.
...Funkcjonalność. Ascetyczny wystrój wnętrza.
...Precyzja. Trwałość wykonania. Dbałość o detal i fakturę.
...Asymetria.
...Szacunek do przyrody. Inspiracja naturą.
...Naturalne materiały -  drewno, kamień, papier.
...Połączenia wnętrza domu z ogrodem /przesuwne drewniane i szklane ściany/
...Neutralne barwy symbolizujące spokój i optymizm.
...Akcenty kolorystyczne jako symbole życia i energii /czerwień, oranż, żółć/

To taka skompresowana charakterystyka japońskiego sposobu projektowania.

Jaka jest geneza powstania tego stylu, który ma swoich zwolenników na całym świecie?
Specyfika architektury japońskiej wywodzi się z tradycji religijnej i kulturowej.
Korzeni tej tradycji można się doszukać w świątyniach buddyjskich mnichów zen, a dokładniej w urządzanych przez nich pomieszczeniach do czytania i medytacji. Przestrzeń tych pomieszczeń miała sprzyjać skupieniu, obowiązywała w niej skromność, prostota i ograniczenie niezbędnych przedmiotów. Taki sposób kształtowania przestrzeni z czasem zaczął pojawiać się w tradycyjnych japońskich domach , a od XX wieku zafascynował się nim zachód.

Tak powstał minimalizm, który z powodzeniem funkcjonuje obecnie i niezmiennie cieszy się popularnością.
Przejawia się on w kształtowaniu brył oraz wnętrz japońskich domów.
Te domy kojarzą mi się z grafiką. To taka grafika w wymiarze 3D.
Dziś pokażę takie, które zainteresowały mnie ze względu na swoje położenie. W ciasnej tkance miasta, wciśnięte pomiędzy inne budynki, Inne. Rzucające się w oczy. Niesymetryczne.

Dom w Tosu, Prefektura Saga, Japonia, projekt - Architect Show. 
fot. Blitz STUDIO Toshihisa Ishii

wtorek, 14 kwietnia 2015

SZKLANE DOMY.


Jakiś czas temu, szukając inspiracji do projektu domu jednorodzinnego w Warszawie wpadłam na trop kilku domów jednorodzinnych  w  RPA. Trop prowadził do renomowanego biura SAOTA projektującego budynki w szeroko pojętym „wielkim świecie”. Wachlarz ich projektów rozpoczynają domy jednorodzinne, a kontynuują budynki wielorodzinne, hotele, obiekty usługowe, szkoły i.... ciężko powiedzieć co ten wachlarz kończy, bo wciąż dokładają do niego nowe karty.

SAOTA poszerza swoje horyzonty, a ja w tym poście zawężę je do tego tematu, który zrobił na mnie największe wrażenie czyli Domy Jednorodzinne ( wielkie D i wielkie J to świadoma pisownia).
Wybrałam tylko kilka. Te, które wybrałam znajdują się w RPA .

Kilka słów o stylu :
Architektura z rozmachem.
Architektura na bogato.
Architektura dla bogatych.

Brzmi trochę jak kicz, ale dodam, że jest to również:
Architektura z widokiem na ocean.
Architektura z tarasami.
Architektura z betonem, kamieniem, szkłem i drewnem w rolach głównych.

Teraz brzmi zdecydowanie lepiej, ale....
nieważne jak brzmi, ważne jak wygląda.
Wygląda tak, że chciałoby się tam być, usiąść na tarasie, wypić drineczka i rozkoszować się okolicznościami przyrody i architektury.


Moj numer jeden w kilku ujęciach - dom w Cape Town:










Drugi, również w Cape Town:






Ten też jest niczego sobie – Cape Town ciąg dalszy:





 
Jest  jeszcze taki – tym razem w Plattenberg Bay: 







  Na koniec dom w Shelley Point:





 
Lubię patrzeć na te zdjęcia. Podoba mi się forma budynków i sposób kształtowania przestrzeni. Podoba mi się przenikanie zewnętrza do wewnątrz i odwrotnie. Tak zaprojektowana architektura wywołuje we mnie uczucie spokoju, wygląda, że na wszystko jest tam miejsce. Pewnie w takich domach na wszystko też jest czas.

Im więcej zdjęć oglądam tym bardziej mnie korci by coś zaprojektować. Z polotem. Z przestrzenią. Z integracją przyrody z wnętrzem domu. Z tarasami. Z basenem. Z zachodem słońca. Z oceanem....
Marzenia?
Podobno są po to, żeby je spełniać.