wtorek, 15 września 2015

BAROWE(R)


I znów motywem przewodnim posta będzie rower,  a właściwie sposób jego wykorzystania jak już nie służy zgodnie ze swoim przeznaczeniem.
Znalazłam bar, którego nie byłoby gdyby nie rowery, a konkretnie rowery Pegas.
Siedząc w tym barze nie ma mowy o tym, żeby zapomnieć o całym tak zwanym "bożym świecie", bo na pewno nie da się tam zapomnieć o rowerach, których części ukryte lub wyeksponowane są w prawie każdym meblu. Wystarczy spojrzeć na krzesła, stoły, podnóżki, lampy i tepe i tede.
Mimo tego , a może właśnie dzięki tej dosłowności bardzo mi się pomysł na owo wnętrze podoba.
Z ważnych informacji to taka, że projektantem jest  Alina Turdean, a żeby tam dotrzeć należy odwiedzić Bukareszt.

Czas na zdjęcia. Zapraszam do baru!

http://retaildesignblog.net

wtorek, 8 września 2015

NIE TYLKO BIAŁY. REZYDENCJA W BIARRITZ.


No... i narzekaliśmy na upały, narzekaliśmy i tak zupełnie niepostrzeżenie upały zamieniły się w jakąś zawieruchę i mało przyjemny deszcz. I teraz będziemy narzekać na to, że zimno i brzydko.
Też można. Ale po co? Może wykorzystać energię na  szukanie powodów do radości zamiast do narzekania?
Poszukałam i znalazłam.
Radość dla oczu. Dom we Francji. Konkretniej w Biarritz.
Jest to miejscowość sławnych i bogatych. To taka francuska Kalifornia, raj dla windsurferów. W okolicach Bożego Narodzenia średnia temperatura to 20 stopni.

THE PLACE TO BE!

W Biarritz spotykają się trzy kultury : francuska, hiszpańska i baskijska, przeważa język hiszpański. I coś mi się zdaje, że właściciele tej rezydencji, której zdjęcia zamieszczam poniżej też z Hiszpanią mają coś wspólnego.
Por qué? Bo żółty. Bo niebieski. Bo pomarańczowy. Bo projektant przełamał biel i szarość i nie bał się kolorów.
A tym projektantem jest Melian Randolph.

I LIKE!
 
Tak wygląda rezydencja z zewnątrz. Kolorowo? I bardzo dobrze, gdyby wszystko było białe to jednak świat dużo by stracił.































 
homeadore.com
 
Rzut oka do wewnątrz...

homeadore.com

środa, 2 września 2015

HOTEL STEFANIA.

Od wielu lat jesteśmy w Unii i bez problemów możemy zwiedzać cały świat. Jeździmy na zagraniczne wakacje i zagraniczne ferie, często im dalej od Polski tym lepiej.
I dobrze. Sama też jeżdżę, zwiedzam, poznaję i podziwiam. Też mam apetyt na obejrzenie całego świata, ale...myślę sobie, że warto czasem przypomnieć sobie o tym, że ta nasza Polska mimo wielu niedoskonałości to jednak piękny kraj i w nim też  można  znaleźć miejsca, które zapadają w serducha.
Wiele lat temu w moim serduchu fragment miejsca wykroiła sobie Krynica Zdrój.
Lubię tam być i chętnie tam wracam. Zdarza się, że jadę tylko na weekend ( pomysł mało racjonalny przy konieczności pokonania 400 km), żeby zwolnić, odetchnąć od dużego miasta, pogapić się na góry lub pogapić się z gór.

Krynica to uzdrowisko. Szczególnie latem. Żeby ją wykorzystać zgodnie z przeznaczeniem należy zażywać kąpieli zarówno błotnych jak i słonecznych, chodzić na masaże i pić wody mineralne. Jak instrukcja w Pijalni Głównej głosi " Pić należy spacerując!"...
A spacerując nie sposób przejść obojętnie obok wybijającego się na pierwszy rzut oka kolorem, a zaraz potem architekturą hotelu "Stefania".
Budynek powstał na przełomie XIX i XX wieku.
Kilka lat temu został zburzony i odbudowany pod czujnym okiem konserwatora. Zewnętrzny kształt zachowano taki, jak był od samego początku. Nie można go zamknąć w ramy żadnego konkretnego stylu w architekturze. Nie ma drugiego podobnego w Krynicy. To taka jej perełka. Jest zielony, ma wieżyczkę, kopułę, ganek... Na bogato? Tak. Ale tak się składa, że wszystko do siebie pasuje, a Stefania uwodzi przechodniów i otwiera przed nimi swoje podwoje.

Na początek przyjrzałam się jej z zewnątrz. Zamieszczam widok en face :


wtorek, 25 sierpnia 2015

ROWER W MIESZKANIU.

Mam wrażenie, że zwolenników transportu rowerowego przybywa z roku na rok. Ma to swoje dobre i złe strony. Z dobrych to przede wszystkim to, że rowerowicze są zdrowsi i dla środowiska, i dla siebie samych. Ze złych stron to głównie takie  zjawisko, że jazda rekreacyjna wzdłuż Wisły podczas wiosennego weekendu przypomina ruch na wylotówkach z Warszawy w piątek po południu...korki!
Natłok rowerzystów nie zmienia faktu, że osobiście jazdę na rowerze lubię, praktykuję i jak dłużej nie mam możliwości to
"...w powietrzu czuję czegoś mi brakuje..."
No, ale jak się mieszka w bloku to gdzie ten rower trzymać? W wózkowni? Można...jeżeli wózkownia jest  bezpieczna...
Na korytarzu? Można również, o ile tu z kolei nie grozi  niebezpieczeństwo, że ktoś sobie ten rower zapożyczy...
Pod blokiem? Jak ktoś lubi ryzyko...ja bym nie zostawiła.
Na balkonie? Jest to jakaś opcja. Lepsza jeżeli balkon zabudowany, ale na otwartym też widziałam...
No a co z rowerem w mieszkaniu? Można? Można.
Podpowiadam kilka pomysłów.

Można rower podwiesić pod sufitem : 
Na hakach...

designattractor.com
happyinteriorblog.com

środa, 12 sierpnia 2015

BIURO W BOSTONIE.

Ostatnio przeglądałam różne wnętrza biurowe i znalazłam wnętrze biura, w jakim mi pracowałoby się bardzo przyjemnie.
Biuro znajduje się w Bostonie i jest siedzibą agencji nieruchomości.
Zaprojektowane zostało przez bostońską  pracownię Touloukian Touloukian.
To co rzuciło mi się w oczy to był sufit.
Odkryty, goły, wersja sauté... Bardzo przyjemna wersja.
Podobno wcześniej właściwe sklepienie było ukryte pod sufitem podwieszanym. Przy remoncie odkryto jego prawdziwy kształt i postanowiono to wykorzystać jako atut nowego miejsca.
Wokół surowego sklepienia skupił się cały zamysł stworzenia nowych przestrzeni.

Zimny beton i pluszowe obicia kanap. Dużo szkła i meble w drewnie.
Styl surowy, ale udomowiony. 
Proszę oto on:

homeadore.com

piątek, 7 sierpnia 2015

13m2.


I znów na tapecie mieszkanie o niewielkiej ilości metrów kwadratowych. Ta niewielka ilość metrów  to 13 ( słownie trzynaście - to nie pomyłka). Mieszkanie znajduje się we Wrocławiu i jego wnętrze zostało bardzo ergonomicznie zaprojektowane przez mieszkającego tam przez kilka lat Szymona Hanczara.

Na tak niewielkiej przestrzeni projektantowi udało się pomieścić wszystko co jest w mieszkaniu  niezbędne. Jest tam sypialnia, kuchnia, łazienka, przestronna szafa i miejsce do pracy.
Z dodatkowych atrakcji znalazło się też miejsce na rower i mała niespodzianka....hamak!

Czy w momencie gdy prowadzi się życie człowieka zapracowanego potrzeba czegoś więcej? Projektant twierdzi, że zupełnie nie. Większe pomieszczenie - więcej czasu na sprzątanie. A są przecież przyjemniejsze sposoby na spędzanie wolnego czasu.

Mieszkanie do wglądu:

contemporist.com


contemporist.com

środa, 5 sierpnia 2015

DRZWI PRZESUWNE.

Niedawno rozmawiałam z koleżanką, która chce zmienić coś w swoim mieszkaniu. Niektóre ze zmian wymuszone są postępowaniem czasu, a niektóre będą się działy przy tak zwanej okazji, że jak już i tak i tak jest remont ,to może coś zmienić dla samej zmiany.
Bo zmiany to dobra rzecz.
Zastanawiałyśmy się nad różnymi rzeczami, kuchnia, łazienka, drzwi... I właśnie na drzwiach rozmowy się zatrzymały.
Zatrzymały się dlatego, że rzuciłam hasło "drzwi przesuwne". Koleżanka się skrzywiła, że jak to, jakie drzwi przesuwne, że rozwalająca się harmonijka, że ona nie chce.
Wiem  o jakich myślała, bo sama pamiętam  z dzieciństwa drzwi przesuwne u mojego kuzyna, których odsunięcie graniczyło z cudem i kończyło się często na ich wyłamaniu, ale....

Ogromną zaletą drzwi przesuwnych jest to, że oszczędzają miejsce potrzebne do otwarcia zwykłych drzwi skrzydłowych. A czasy psujących się drzwi harmonijkowych  to już prawie prehistoria :)

Technika poszła do przodu. A razem z nią budowa, wygląd i funkcjonalność przedmiotowych drzwi.
Poniżej załączam dowody. 

Zwykłe, funkcjonalne proste drzwi :

homearrangement.com